Nostalgia w Monterrey

Kupiłem dżinsowe wydanie Stachury. W połowie lat 80-tych musiałbym stać po nie w kolejce lub załatwić spod lady. Dziś, oddane do antykwariatu zapewne jako mienie po zmarłym krewnym, kosztowało mnie tyle co litr wódy. Zaczytany był tylko tom z piosenkami. Piosenki Stachury dały mu nieśmiertelność. Śpiewane przy ognisku najlepiej na bieszczadzkim szlaku. Teraz już wiem, że Stachura w Bieszczadach był raz a akcja „Siekierezady” rozgrywa się na Ziemiach Odzyskanych. Dżinsowe bo tak odziewał się Sted co wówczas nie było ani politycznie poprawne ani tanie. Skąd miał na to kasę? Teraz już wiem: był graczem. Grał na pieniądze w pokera i szachy. Mówili, że dobrze. Teraz miałby ponad 80 lat i być może gdzieś w Monterrey albo Tarnowie grałby z rówieśnikami w domino:

monterrey

W jednym z opowiadań deklarował: „nie marzę o wielkiej karierze , o wielkiej przyszłości i żebym tak całe życie miał kawałek chleba i od czasu do czasu jakąś robotę, i żebym tak całe życie miał zdrowe nogi i rozum, to to by była dla mnie wieczna szczęśliwość”. Myślę, że chciał tak myśleć lecz życie w zgodzie z tym credo to była dla niego sekularna nieszczęśliwość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s